Autor: Jakub Babicki

 

Zauważyłem, że często toczą się w internecie dyskusje na temat porównań grypy do covid. Przede wszystkim nie można porównywać samej grypy do wirusa Sars. Są to dwa różne genetyczne drzewa wirusów. Jednak objawowo często się pokrywają podczas specyfiki tej pandemii. Problem jest bardziej skomplikowany i dotyczy też zapaleń płuc. Ludzie w różny sposób próbują tłumaczyć drastyczne spadki w strumieniach danych dotyczących innych popularnych chorób zakaźnych w dobie pandemii Covid-19. Wyjaśnienia te są niezadowalające. Jako, że od wielu lat bardzo interesuje się migracjami wirusów i epidemiologią, postanowiłem podrzucić Wam trochę danych dotyczących tej dyskusji. Wnioski wyciągnijcie sami.

1) Choroby zakaźne i zatrucia w Polsce w 2018 i 2019 roku:

a) Grypa i podejrzenia zachorowania na grypę ogółem (J10-J11):
2018 r. - liczba zachorowań 5,239,293
2019 r. - liczba zachorowań 4,790,033
 

b) Grypa i podejrzenia zachorowań na grypę u dzieci /0-14 lat/ (J10-J11)
2018 r. - liczba zachorowań 2,297,454
2019 r. - liczba zachorowań  2,176,248

źródło: http://wwwold.pzh.gov.pl/oldpage/epimeld/2019/Ch_2019.pdf

2) Grypa i podejrzenia zachorowań na grypę w Polsce w wybranych okresach lat poprzednich:

a) 1.01-15.11.2017 - 4,335,691 ogółem; 1,912,592 u dzieci 0-14 lat;
b) 1.01-31.12.2016 - 4,315,219 ogółem; 2,038,024 u dzieci 0-14 lat;
c) 1.01-15.12.2015 - 3,671,056 ogółem; 1,698,782 u dzieci 0-14 lat;
d) 1.01-31.12.2013 - 3,157,129 ogółem; 1,396,918 u dzieci 0-14 lat;

3) Grypa i podejrzenia zachorowań na grypę w Polsce w 2020 i 2021 roku:

a) 1.01-31.12.2020 - liczba zachorowań 3,164,446 ogółem; 1,262,119 u dzieci 0-14 lat;

W porównaniu z rokiem 2019 (4,790,033 ogółem; 2,176,248 u dzieci) to 1,625,587 przypadków mniej;

Tymczasem w okresie 1.01-31.12.2020 stwierdzono 1,255,625 przypadków COVID-19;

b) 1.01-31.03.2021 - liczba zachorowań na grypę i podejrzenia zachorowania na grypę wyniosła 569,725 ogółem; 229,892 u dzieci 0-14 lat;

Dla porównania w analogicznym okresie 1.01-31.03.2020 liczba ta wyniosła 1,949,806 ogółem; 879,999 u dzieci 0-14 lat;

Zatem w porównaniu z analogicznym okresem w 2020 roku to jest 1,380,081 przypadków mniej;

Tymczasem w okresie 1.01-31.03.2021 stwierdzono 998,977 przypadków COVID-19;

źródło: Meldunki epidemiologiczne PZH; http://wwwold.pzh.gov.pl/oldpage/epimeld/index_p.html#01

Trzeba dodać, że w statystykach od pewnego czasu nie podaje się osobno statystyk dotyczących grypy, tylko łączy się te statystyki z zapaleniami płuc, głównie z wirusowymi zapaleniami płuc lub zapaleniami płuc o niezidentyfikowanym czynniku zakaźnym. Zatem jeśli ktoś robi jakiekolwiek porównania typu grypa vs Covid, to musi uwzględnić również różnego typu zapalenia płuc, które dają często bardzo podobne objawy. Objawy te w wielu przypadkach są bardzo trudne do rozróżnienia, zwłaszcza jeśli uwzględnimy wszystkie wady masowego systemu testowania rtPCR.

Do tego wszystkie podawane tzw. "zachorowania" na COVID-19 są pozytywnymi wynikami testów. Nie oznacza to, że osoba jest faktycznie chora. Na te wszystkie pozytywne przypadki składają się bowiem osoby, które nie mają żadnych objawów, mają objawy typowo przeziębieniowe, łagodne, umiarkowane, cięższe objawy grypopodobne oraz najcięższe objawy z typową niewydolnością oddechową. Tych ostatnich jest na szczęście zdecydowana mniejszość. W tej chwili na 414,853 aktywne przypadki w Polsce łagodny przebieg wykazuje 411,644 (99,2%), a poważniejszy lub krytyczny 3,209, co stanowi 0,8%. Zdecydowana większość tych ciężkich przypadków to osoby powyżej 70 roku życia, które najczęściej mają poważne choroby współistniejące, głównie są to pensjonariusze domów opieki i ogólnie osoby starsze. Dlatego porównywanie wszystkich przypadków Covid-19 do grypy, podejrzeń zachorowań na grypę i zapaleń płuc jest problematyczne, zwłaszcza że te drugie są najczęściej w pełni objawowe.

2018 roku na grypę i różnego rodzaju zapalenia płuc zmarło 17,799 osób, co daje około 49 osób dziennie. Przeważająca większość zgonów dotyczyła osób powyżej 65 roku życia. W okresie 2009-2011 w Polsce tylko z powodu zapaleń płuc (J12-J18) zmarło 29,144 osoby, a SMR (standaryzowany wskaźnik zgonu) wynosił 1%. W 2007 roku w Polsce w okresie 1.01-31.05.2007 zanotowano ogółem 302,252 zachorowania lub podejrzenia zachorowania na grypę (J10,J11) oraz 21,001 zachorowań na zapalenie płuc o etiologii zakaźnej (J12-J18).

168250045_3731949726900784_5753866884582486936_n.jpg
Globalne cyrkulacje wirusów grypowych w latach 2016-2020+źródło: WHO (FluNet), GISRS

Odkąd rozpoczęła się pandemia Covid-19 na całym świecie obserwuje się spektakularne spadki zachorowań na grypę i zapalenia płuc. Przykładowo w Polsce na Pomorzu w okresie 1-31 stycznia 2021 było 24,071 przypadków zachorowań na grypę lub podejrzenia zachorowań na grypę. W analogicznym okresie w 2020 roku było ich aż 75,772, co oznacza spadek o niemal 70%

168096164_459599588795367_6445910749459453412_n.jpg
Globalne cyrkulacje wirusów grypy w latach 2014-2020+; Liczba pozytywnych próbek dla grypy w rozróżnieniu na subtypy; źródło: WHO

 

Luty jest miesiącem, w którym w Stanach Zjednoczonych następuje zwykle szczyt sezonu grypowego, często dochodzi wówczas do przeciążenia szpitali i przychodni. Jednak w tym roku sytuacja diametralnie się zmieniła. Od dekad nie notowano tak niskich liczb. W takich miejscach jak San Diego, liczby były tak małe, że niektórzy przedstawiciele sektora medycznego zażądali audytu pacjentów z pozytywnym wynikiem testu na Covid-19, aby sprawdzić czy nie zostali źle zdiagnozowani.

Według CDC dane kumulatywne dla pozytywnych przypadków grypy od późnego września do 19 grudnia wynosiły zaledwie 0,2% w porównaniu do 8,7% w roku poprzednim.

Ogólnie jest to najlżejszy sezon grypowy w 25-letniej historii systemu rejestrowania tego typu danych.
 

2018 roku w USA wskaźnik zgonów z powodu grypy i zapaleń płuc pośród osób w wieku ≥65 lat wynosił 93,2 zgony na 100,000 mieszkańców. Wskaźnik zgonów wzrasta z wiekiem z 31,7 zgonów na 100,000 wśród dorosłych w wieku 65-74 lat, do 94,2 wśród dorosłych w wieku 75-84 oraz do 377,6 zgonów wśród osób w wieku ≥85 lat; źródło: https://www.cdc.gov/mmwr/volumes/69/wr/mm6940a5.htm

WHONPHL12_small.jpg
Pozytywne testy na grypę typu A i B zaraportowane do CDC z amerykańskich laboratoriów od 27.09.2020 do 27 marca 2021źródło: CDC

 

WHOPHL12_small.jpg
Pozytywne testy na różne subtypy i linie genetyczne wirusa grypy zaraportowane do CDC przez amerykańskie laboratoria zdrowia publicznego od 27.09.2020 do 27.03.2021źródło: CDC

 

W sezonie 2020-2021 aktywność wirusów grypopodobnych pozostaje na minimalnym poziomie właściwie w całych Stanach Zjednoczonych. Między październikiem 2020, a 27 marca 2021 w 14 stanach zaraportowano 213 potwierdzonych laboratoryjnie hospitalizacji z powodu wirusa grypy, co dało skumulowany wskaźnik hospitalizacji na poziomie 0,7 na 100,000 mieszkańców. Jest znacznie poniżej spodziewanych liczb średnio w tym punkcie sezonu, a także poniżej jakiegokolwiek sezonu, od kiedy rutynowo zbiera się takie dane od 2005 roku; źródło: https://www.cdc.gov/flu/weekly/weeklyarchives2019-2020/Week22.htm

 

PedFlu12_small.jpg
Zgony pediatryczne (pacjenci dziecięcy) powiązane z wirusem grypy; Porównanie sezonu 2017-2018 do sezonu 2020-2021; źródło: CDC

 

Zauważyłem, że wiele osób twierdzi, że tak spektakularne spadki i anomalie w strumieniach danych epidemiologicznych wynikają ze skuteczności obowiązku noszenia masek i lockdownów. Jest to jednak drastyczne uproszczenie sytuacji i pobożne życzenia. Coraz więcej epidemiologów oraz ekspertów od chorób zakaźnych twierdzi, że lockdowny mogą mieć znaczenie jedynie w początkowej fazie epidemii. Ciągnięcie ich dłużej jest nieefektywne oraz sprowadza więcej problemów niż korzyści. Dokładnie takie zależności obecnie obserwujemy. Ponadto naprawdę trzeba ostrej gimnastyki umysłowej, aby wytłumaczyć, że lockdowny i maski działają na większość innych chorób zakaźnych, tylko nie na Covid-19. Poza tym mimo lockdownów ludzie nadal chodzą do sklepów, a także spotykają się w mniejszych lub większych grupach w domach. To, że zamknięte są bary lub dyskoteki, nie oznacza, że ludzie przestali się ze sobą spotykać. Mit skuteczności masek również został już dawno obalony. One nie mają jak chronić przed wirusami i każdy kto dostatecznie dokładnie wczytał się w literaturę naukową, zdaje sobie z tego sprawę. Jeśli ktoś nie wierzy, to zachęcam to zapoznania się z przeglądem wszystkich najważniejszych prac naukowych peer-review, meta-analiz i randomizowanych w temacie masek, który opublikowałem 2 marca na stronie Pijalni Ziół: https://www.facebook.com/pijalniaziol/posts/1178641749234015

 

grypa2.jpggrypa3.jpg

Ciężar dowodów w temacie masek jest przytłaczający i jednoznaczny. Zatem zdecydowanie nie miały one wpływu na ograniczenie transmisji wirusów grypy, zapaleń płuc i innych grypopodobnych, z punktu widzenia dotychczasowej wiedzy naukowej jest to niemożliwe.

Czasem zatwardziali fani maskowania twarzy wrzucają jakieś pojedyncze badania, które mają niby udowodnić, że maski są skuteczne. Jednak najczęściej sami nie czytają tego co wrzucają:

Weźmy dla przykładu meta-analizę z Lancet - https://www.thelancet.com/pdfs/journals/lancet/PIIS0140-6736(20)31142-9.pdf sporządzoną pod egidą WHO. Ta praca ewidentnie wygląda jak pisana, aby na siłę wykazać efekt skuteczności masek. W meta-analizie wzięto pod uwagę głównie 29 badań stricte w temacie masek. Siedem z nich było nieopublikowanych i nie przeszło procesu peer-review i zgodnie z klauzulą dla tego typu badań, nie powinno się ich brać pod uwagę w kontekście klinicznym.

Spośród wszystkich 29 badań, SARS-CoV2 dotyczyło 4 badania, a pozostałe 25 badań dotyczyło SARS-CoV-1 oraz MERS, które mają bardzo różną charakterystykę transmisji, czyli były transmitowane prawie wyłącznie przez obłożnie chorych, hospitalizowanych pacjentów, a nie w warunkach tzw. community settings. 

Z tych czterech badań dotyczących SARS-CoV2, dwa zostały źle zinterpretowane przez autorów meta-analizy, jedno jest niejednoznaczne, a ostatnie dotyczy jedynie masek N95 (FFP2) i nie ma za wiele wspólnego z typowymi maskami medycznymi lub materiałowymi.

Ta meta-analiza próbowała uzasadnić globalną politykę maskową na ogół populacji, tymczasem ze wszystkich 29 analizowanych badań, tylko 3 odnosiły się do warunków nie-medycznych, czyli tzw. community settings. Spośród tych trzech badań, jedno zostało źle sklasyfikowane, ponieważ odnosiło się do masek w ściśle szpitalnym środowisku, drugie nie wykazało żadnej korzyści, a trzecie okazało się słabo zaprojektowanym retrospektywnym badaniem dotyczącym SARS-CoV1 w Beijing, bazującym na wywiadach telefonicznych.

Autorzy meta-analizy z Lancet stwierdzili ostatecznie, że siła dowodów na efektywność masek została określona jako NISKA, z racji tego, że wszystkie badania były obserwacyjne, żadne nie było randomizowane z kontrolą. Dlatego wielu badaczy określiło to badanie jako słabe. Peter Jueni, epidemiolog z University of Toronto nazwał je nawet "metodologicznie bezużytecznym".

Większość tych prac wrzucanych przez zwolenników masek, co mają niby udowodnić, że jest sens ich stosowania, ma bardzo podobne problemy lub jeszcze gorsze, ale nie chce mi się już nad nimi pastwić. Poza tym regiony, w których nie było nakazu stosowania masek albo radzą sobie tak samo, albo lepiej w porównaniu do miejsc gdzie taki nakaz był.

 

188837535_4144625795588088_3205831281623885493_n.jpg
Hospitalizacje z powodu COVID-19 na 100 tys. mieszkańców; Porównanie 25 stanów najbardziej restrykcyjnych (czerwona linia) z 25 stanami najmniej restrykcyjnymi (niebieska linia); źródło: HealthData, WalletHub

 

Przypadki-COVID-19-na-100-tys.-podczas-oraz-bez-przymusu-noszenia-masek.1.jpg
źródło: https://nitter.pussthecat.org/justin_hart/status/1340725090514653184

 

Wróćmy jeszcze na chwilę do lockdownów. Jeśli zamyka się ludzi w domach, a także narzuca tak drastyczne ograniczenia na dzieci, ludzi zdrowych, dodatkowo jeszcze nakazując im nosić maski na zewnątrz, wewnątrz oraz w pracy, to dramatycznie ingeruje się w naturalne rytmy immunologiczne. Ludzie muszą się ze sobą kontaktować i wymieniać informacje biologiczne, ponieważ dzięki temu ich wrodzony system odpornościowy (tzw. naturalne Abs - IgM, IgG3, IgA) jest utrzymany w treningu. Zaburzając te rytmy ingerujemy w biologię w skali, której w sumie nikt nie będzie potrafił przewidzieć. Narzucamy tym samym presję na mikroorganizmy oraz ogólnie na wirusy i zmuszamy je do modyfikowania zachowań, aktywności, czy też wirulencji. Prowadzi to do tworzenia nowych mutacji, do ucieczek immunologicznych oraz może też skutkować tym, że będziemy ciężej przechodzić infekcje wirusowe, które do tej pory migrowały sezonowo każdego roku. Zresztą do tej pory mieliśmy regularnie epidemie grypy i schorzeń grypopodobnych, jak stwierdzić, że nie mamy kolejnych, kiedy obecnie skupiliśmy się tylko na jednym wirusie - SARS-CoV2.

Dodatkowo jest już dobrze opisane w literaturze naukowej, że kontakt z pulą sezonowych koronawirusów (229E, NL63, OC43, HKU1) krążących w biosferze skutkuje powstawaniem u ludzi specyficznych przeciwciał krzyżowych IgG wobec SARS-CoV2. W ten sposób też trenujemy układ odpornościowy; źródło: https://www.genengnews.com/news/preexisting-sars-cov-2-antibodies-found-in-uninfected-people-higher-in-children/

Co najmniej sześć badań raportowało o wykryciu reaktywności limfocytów T w stosunku do SARS-CoV2 u 20-50% ludzi, którzy nie zetknęli się z wirusem; źródło: https://www.bmj.com/content/370/bmj.m3563 

Dodatkowo nowsze dane sugerują, że kontakt i infekcja rhinowirusami ludzkimi blokuje replikacje wirusa SARS-CoV-2 w obrębie nabłonka układu oddechowego; źródło: http://eprints.gla.ac.uk/236452/

Rhinosars.png
Kinetyka replikacji SARS-CoV-2 i wirusa HRV w kulturach ALI w HBEC (ludzkich komórkach nabłonków oskrzeli). (A) Miana SARS-CoV-2 w monoinfekcji wirusem SARS-CoV-2 (linia ciągła czerwona) oraz symultaniczna koinfekcja SARS-CoV-2 z wirusem HRV (przerywana czerwona linia); (B) Miana HRV w monoinfekcji HRV (linia ciągła błękitna) oraz symultaniczna koinfekcja SARS-CoV-2 z HRV (przerywana linia błękitna); (C) i (D) Miana SARS-CoV-2 (czerwony) i HRV (błękitny) w monoinfekcjach (linie ciągłe) i koinfekcje SARS-CoV-2/HRV (linie przerywane); źródło: Human rhinovirus infection blocks SARS-CoV-2 replication within the respiratory epithelium: implications for COVID-19 epidemiologyhttps://academic.oup.com/jid/advance-article/doi/10.1093/infdis/jiab147/6179975

 

Coraz więcej wybitnych badaczy nie zostawia na lockdownach suchej nitki. Wygląda więc na to, że pseudonauka lockdownów powoduje więcej szkody niż korzyści. Promuje selekcyjne mutacje wirusów, osłabia nasze układy odpornościowe, sprawia że ciężej możemy przechodzić infekcje wirusowe, a w szczególności infekcje układu oddechowego. Może to doprowadzić do sytuacji kiedy kolejne sezony migracji wirusów będą dla nas jeszcze dotkliwsze i mogą nakręcać to błędne koło, w którym od ponad roku tkwimy. Można się domyśleć, że największe zasługi powyższych konsekwencji zostaną znów przypisane wirusowi-celebrycie, a to z kolei umożliwi dalsze terroryzowanie ludzi i trzymanie ich w tym obłędzie. Nigdy w historii nie narzuciliśmy aż takiej presji immunologicznej na ludzi w relacji do mikrobiomu, wirusów i wzajemnych rytmów immunologicznych. To wszystko są połączone naczynia, zależne od siebie, a krótkowzroczność fanów tych drakońskich obostrzeń, wydaje się porażająca.

W całym tym epidemiologicznym chaosie nie znamy bowiem długofalowych skutków tych wszystkich interwencji, monolitycznej immunizacji masowymi kampaniami szczepień za pomocą różnych szczepionek różnych producentów prowadzonych na pałę. Nie wiemy co będzie się działo z ludźmi kiedy przeciwciała szczepionkowe będą gwałtownie spadać i jaki będzie miało to wpływ na ich naturalne Abs oraz ich interakcję z kolejnymi pulami wirusów podczas sezonowych migracji. Nie wiemy ile faktycznie przypadków Covid-19 zostało błędnie zakwalifikowanych za pomocą testów rtPCR. Nie mamy pojęcia ile innych grypopodobnych schorzeń zostało przypisanych na poczet Covid-19, w ilu aktach zgonów znalazł się Covid-19, mimo że nie powinno go tam być. Mimo tego chaosu i zdaje się, że nakręcania temu wirusowi statystyk do granic możliwości, najnowsze analizy wskazują, że IFR dla SARS-CoV2 na ogół populacji to ~0,15%. Czy dla takich liczb warto było narażać całą populację na eksperymenty medyczne, zaburzanie rytmów immunologicznych, drastyczne obniżanie odporności przez indukcję ogromnej ilości stresu przez ciągłe straszenie za pomocą mediów i ekspertów-pandemistów, ograniczanie ludziom dostępu do systemu ochrony zdrowia, ograniczanie swobodnego oddychania, odraczanie operacji, zaburzenie cyklu diagnozowania nowotworów, dramatyczny wzrost depresji, samobójstw, skazanie starszych ludzi na umieranie w samotności, bo ich dzieci nie mogły się z nimi widzieć, dyskredytowanie i oczernianie skutecznych leków przeciw Covid-19 i grypie i tym samym ograniczanie lub blokowanie ludziom dostępu do nich. Mógłbym tak jeszcze długo wymieniać. Czy ktoś za to odpowie? Czy ktoś o zdrowych zmysłach może popierać to szaleństwo?

 

Źródło